Napisz do mnie

Wyślij prywatną wiadomość

DOMEK DREWNIANY V2

opublikowano: 5 maj 2018 wyświetleń: 252 komentarzy: 0

#domek #drewno #ROD #modyfikacja #Bosch #altana

Przyszła pora na modyfikację drewnianego domku/altanki. Niestety siły natury oraz pewne uproszenia, których się dopuściłem wymogły przebudowę. Tak powstała nowa wersja domku.

Do 3 razy sztuka

Przez 4 lata jak domek stoi na działce zdarzyły się trzy, poważne incydenty. Nie licząc próby włamania :).  Najpierw Ksawery i Grzesiu próbowali swych sił. Ostatecznie Marcin dorzucił swoje trzy grosze i pokrycie dachu... popsuł. Mowa oczywiście o orkanach, które uderzając we Wrocław w pierwszej niemal kolejności napotykają domek na mojej działce ;). Można by powiedzieć, że domek stoi na pierwszej linii obrony Wrocławia przed uderzeniem „huraganu“ :).

Niestety ostatni z nich pod koniec 2017 r. zerwał ponad połowę papy z dachu, która równomiernie rozprzestrzeniła się po okolicy. A bez papy wiadomo… kap, kap, kap. Po 4 latach użytkowania papa zaczęła nieco odchodzić od dachu w kilku miejscach. Niestety uprościłem konstrukcję dachu tak mocno, że w zasadzie chodzenie po nim nie jest możliwe — a bez tego nici z naprawy.

Ostatecznie stwierdziłem, że przebuduję dach. Po 2 sesjach w Sketchupie powstał nowy model dachu. Tym razem postawiłem na zabudowę jednospadową, której się nieco obawiałem przy realizacji pierwszej wersji projektu.

Projekt modyfikacji

Założenia były proste. Konstrukcja ma być pancerna :). Dach jako jednospadowy z możliwością przyszłego stworzenia na nim „tarasu“ do podziwiania zachodów słońca, zabaw dla dzieci itp. Zatem front dachu postanowiłem podnieść o 14cm — dlaczego tyle? Bo chciałem wykorzystać zalegające kawałki kantówek 7x7 :) no i jak wspomniałem, być może będę na nim chciał zrobić użytkowe piętro, zatem nie może być zbyt stromo. Przejrzałem ofertę marketów budowlanych w okolicy i w zasadzie jedyne co spełniało moje założenia to były kantówki 10x5x270cm. Kawał dechy, jest na tyle mocna, że na odległości 2,50 bez podparcia można na niej swobodnie zawiesić jednego człowieka. Dwóch nie sprawdzałem, ale pewnie by wytrzymało.

Model domku ogrodowego

Kawałki kantówek wykorzystane do uniesienia dachu postanowiłem przytwierdzić do „stelaża“ domku za pomocą śrub gwintowanych M10 przepuszczonych przez kątowniki ciesielskie. Obstawiam, że prędzej domek odleci z korzeniami niż konstrukcja dachu zostanie naruszona :). Pewnie overkill, ale przynajmniej mam pewność, że dach wytrzyma ciężar auta osobowego :D.

Multitool do cięcia prętów stalowych

Pręt gwintowany przecinałem na pożądane odcinki za pomocą multitoola Bosch z tarczą wood+metal i muszę powiedzieć, że dopiero w tym momencie przekonałem się, że to narzędzie jest przydatne — mimo wcześniejszego pesymizmu. Przecięcie pręta 10mm po chwili wprawy nie trwało dłużej niż 20s. Możliwe, że szlifierką kątową da się to zrobić szybciej ale to narzędzie należy chyba do jednych z bezpieczniejszych w mojej boschowej stajni :) (a kolekcję mam już, jak na amatora, całkiem pokaźną).

Na tak przymocowane krokwie postanowiłem przybić poprzedni dach wykonany z deski podbitkowej pióro-wpust. Zagęściłem liczbę krokwi z 5 (na długości 5m) dwukrotnie. Deska podbitkowa powinna zatem spokojnie wytrzymać pod naporem człowieka.

Dodatkową modyfikacją będzie również zasłonięcie luki / okna z tyłu tarasu, gdyż wiatr wiejący praktycznie zawsze w tył domku przedziera się przez tę lukę i skutecznie przeszkadza np. w piknikowaniu z rodziną przy stole. Nie podjąłem jeszcze decyzji czy tył będzie zabudowany cały, czy wstawię tam drewniane żaluzje, które są obecnie w narożniku tarasu.

No to jedziemy

Tradycyjnie, budowa rozpoczęta od rozładunku dostawy z niebiesko-żółtego marketu. Oszacowałem, że rozbiórka dachu i montaż nowego powinien się zamknąć w ciągu 10 godzin. Grube niedoszacowanie :). Rozpocząłem w poniedziałek od 7 rano. Słońce wiatr, około 15 zapowiadają przelotne deszcze.
Postanowiłem najpierw rozmontować część dachu nad tarasem, aby wiedzieć ile czasu to zajmie i jak tutaj się wstrzelić z usunięciem dachu nad domkiem aby orzeźwiający deszcz nie spustoszył całego wnętrza :).

Rozbiórka dachu altanki

Sam demontaż za pomocą młotka gumowego oraz wkrętarki potrwał około 30 minut, dla jednej połowy domku.

Rozebrany dach domku drewnianego

Gorzej poszło z montażem, a zwłaszcza z wszelkimi przymiarkami, docinkami, odwiertami. Krokwie montowałem za pomocą kątowników ciesielskich, ale zamiast wkrętów do drewna użyłem pręta gwintowanego M10. Dzięki temu mocowanie dachu jest stabilne i trwałe. Wkręty niestety po czasie delikatnie odpuszczają a i nawet świeżo wkręcone nie są tak mocne jak kawał solidnej stali skręconej śrubami :).

Kątownik ciesielski do montażu krokwi

Z tylnej strony domku, krokwie leżą bezpośrednio na stelażu domku i tam również przykręcone są kątownikami. Dodatkowo w każdej krokwi jest wycięty odpowiedni wpust na kantówki podnoszące konstrukcję oraz na stelaż. Mając do dyspozycji piłę tarczową ręczną oraz wyrzynarkę robiłem co mogłem, ale nie zawsze deski przylegały do siebie tak jakbym sobie tego życzył. Się człowiek naogląda projektów 3D i renderów a potem myśli, że to taka prosta sprawa spasować dwie dechy na dachu :D.

Krokiew osadzona na stelażu domku

Po kilku godzinach „półprofesjonalna“ więźba dachowa była gotowa.

Zamontowane krokwie na domku drewnianym Krokwie dachu jednospadowego zamocowane

Wiem, podstawki pod krokwie nie wyglądają najładniej, ale zostaną zabudowane… tak myślę.

Jak widać, na niebie pojawiły się chmury. Przynajmniej słońce przestało dokuczać. Ten etap prac chciałem zakończyć dokładnie na środku domku pomiędzy tarasem a domkiem właściwym. Rozebrałem zatem fragment elewacji pod poprzednim dachem aby zamontować tam nową krokiew. Okazało się jednak, że nie jest to takie proste, bo to jest w zasadzie główny element, na którym opierał się poprzedni dach. Obmyślając awaryjny plan B, poczułem na plecach kroplę. I nie była to moja kropla :). Spoko, jeśli nie będzie zacinać to nie powinno być tak źle. Tym razem prognoza się sprawdziła, równo o 15 zaczął padać deszcz.

Do walki z żywiołem postanowiłem zaprząc parasol.

Szybki fix parasol

Przynajmniej na głowę się nie leje. 15 minut później wyszło znowu słońce, zatem zacząłem dalej knuć. Pod uwagę brałem nawet szybkie rozłożenie dachu i przykrycie go czym prędzej deskami aby uchronić wnętrze przed możliwym deszczem. No ale jak usłyszałem grzmot pioruna zapadła decyzja o zakryciu czymkolwiek dziury w dachu i ucieczce do domu. W ruch poszły kawałki starej papy, kilka desek i wkrętarka.

Podparcie tymczasowe dachu

Przy okazji zbliżenie na super tymczasową podporę główną dachu, która miała wytrzymać do czasu demontażu reszty dachu.

Majstersztyk ciesielstwa. Cieśla płakał jak przykręcał

Płakałem jak montowałem. Ale zadziałało :D. Całe szczęście, że w nocy nie wpadł kolejny z braci Orkanów i nie dokończył dzieła swych poprzedników.

 


CZYTAJ DALEJ POZOSTAŁE CZĘŚCI TEGO ARTYKUŁU


ZOBACZ RÓWNIEŻ POLECANE WPISY


Comments (0)


Allowed tags: <b><i><br>


PODOBAŁO SIĘ?

PODOBAŁO SIĘ?


1 like voting
is closed
thanks
for your vote

PODZIEL SIĘ

PODZIEL SIĘ